Archiwum kategorii ‘Bogacenie się’

grudzień 28, 2008

Dzisiaj bedzie coś nowego, moja wypowiedźna forum peb.pl w tym temacie (na forum trzeba się zarejestrować) http://peb.pl/polityka-i-spoleczenstwo/115019-ile-zarabiamy-ile-chcielibysmy-zarabiac-6.html

Tuatj wklejam swoją wypowiedź dla osób które nie chcą się tam rejestrować.

Witaj!
Możemy oskarżać rząd, państwo, polityków. Możemy winić wszystko co jest poza naszym wpływem.

Ale czekajcie, zanim się wypowiem:

mam 16 lat (haa ale sobie dojebałem teraz, średnia wieku forum co?, nic nie wiem o życiu, nie dostałem kopa od życia, nie żyłem na własną rekę, taaa taaa, wiem, rozumiem to podejście i że takie będziesz prawdopodobnie miał czytając mój post, prawdopodobnie… ) interesuje się tym o czym piszecie, interesuje się ekonomią…

Wyjdź na chwile ze swojej pozycji, tego ile chciałbyś zarabiać, ile Ci się należy, ile nie, na ile zasługujesz czy na ile powinieneś ze względu na swoje wykształcenie, czy w porównaniu z innymi krajami.

Spójrz na chwile na ekonomię, na powiązania, popyt i podaż. Teraz zastanów się gdzie pracujesz, dlaczego tyle zarabiasz, ile zarabiasz. Może to nie do końca wina rządu że mało, może jest tysiąc innych powodów które wpływają na to ile dostajesz do kieszeni pieniędzy.

Po co to pisze?

Bo w postach widze małe odniesienie do ekonomii, dlaczego to jest tak ważne, zaraz wytłumacze. Macie wszyscy rację, jeżeli ktoś pisze że zarabia 1200, 800, 5000 i pisze że jest źle, ok w jego spojrzeniu na świat jest źle i ma rację. Ktoś kto zarabia 800 zł, bedzie zbulwersowany tym że ktoś może zarabiać 5000 zł i narzekać.

Ale każdy z nich ma rację w pewnym stopniu gdyż tu zaczyna się pewien paradoks. Osoba bez wykształcenia która pracuje na magazynie za 800 zł 6 dni w tygodniu, będzie wkurwiona że tak mało, znowu osoba z wykształceniem po 20 latach też może się domagać więcej, no bo w końcu ma papierek a teraz nawet doświadczenie.

Czy nie zauważacie pewnej zmiany która powoli następuje? Nagle ludzie bez wykształcenia zarabiają czasami kupe szmalu a ludzie z dyplomem nie mogą znaleść pracy. Czy przypadkiem wykształecenie nie jest już aż tak mocno powiązane z zarobkami?

Teraz pewnie zastanawiasz się, ok, ale w takim razie co ma?
Z całą pewnością nie ma złotej recepty na bogactwo, i nigdy nie było na nic. Ale jedno jest pewne, stała praca na etacie nie gwarantuje już dobrego życia, tak jak było kiedyś. Pracując jesteśmy częścią systemu ekonomicznego, system ten podlega ciągłym zmianą, najgorsze jest to że każdy uczy się ekonomii od swoich rodziców, co często kończy się katastrofalnie, gdyż stare wzorce przestają działać, gdy zmienia się ekonomia.

Co w takim razie robić?
Ok tak jak powiedziałem nie mam złotej recepty, gdyż nie ma jej w ogóle, co nie oznacza że nie można nic zrobić, wręcz przeciwnie zrobić można wiele.

Przede wszystkim patrząc się bardziej globalnie a nie tylko na siebie (co przejawia się w tekstach: wina rządu itd.) potrzeba silniejszych polskich firm, by gospodarka mogła rozkwitać niezbędni są utalentowani przedsiębiorcy którzy będą w stanie rozkręcać między narodowe biznesy, dające miejsca pracy specjalistom i zwyczajnym ludziom bez większego wykształcenia.

Jeżeli ktoś nie wiem to mówię teraz o tak zwanych w Polsce “złodziejach, którzy dorobili się kupę kasy na oszustwach, bo w Polsce nie da się inaczej dorobić”. To jest tzw. generalizacja, która na podstawie paru elementów ocenia cały zbiór. Tak, to prawda że przy zmianie systemu gospodarczego wielu ludzi dorobiło się kupę kasy dzięki znajomym w rządzie którzy odsprzedali państwowe firmy, ale nikt już kurwa nie popatrzy na ludzi którzy poświęcili całe swoje życie na budowaniu firm, dawali ludziom uczciwe wynagrodzenie i walczyli z wieloma trudnościami losu by cały biznes się kręcił. Nie no oni faktycznie powinni rozdać swoją kasę biednym, bo przecież to, że mają na odpowiedzialności czasami setki rodzin swoich pracowników i muszą ważyć każdą decyzję by nikt nie stracił pracy jest sprawą prostą i powinni dostawać tyle kasy ile sprzątaczka, bo przecież i tak wszystkich oszukują.
Przedsiębiorcy są jedyną szansą dla ludzi którzy dalej wierzą system edukacji, który daje godne i wygodne życie. Dlaczego? Bo system edukacji jaki mamy teraz powstał w XIX w. na potrzeby dużych fabryk. Wtedy wykształcenie chyba najbardziej gwarantowało bardzo dobrze płatną pracę, teraz jak widać trochę się to zmienia.
Patrząc z perspektywy „ja”, co mogę zrobić?
Ok. teraz coś, czego boi się większość ludzi ukrywając się za rzeczami na które nie mają wpływu (rząd, złodziejska firma, bogaci, czasy, sytuacja gospodarcza). Inteligencja finansowa, czyli praktyczna wiedza tego jak postępować z pieniędzmi, podkreślam słowo praktyczna. Każdy ją ma, najpierw wzięta od rodziców, potem już zdobywana na własnym doświadczeniu. Niestety jak widać wciąż źle ukierunkowana i przestarzała. Aktualnie najlepszą rzeczą którą można zrobić, jest jej rozwój. Nikt nie udzieli Ci idealnych rad, ale możesz sam do nich dojść.
To tak ogólnikowo, a teraz w bardziej w praktyce. Podam tu parę przykładów, jak można zarabiać inaczej pieniądze przy użyciu inteligencji finansowej.
Dla przykładu podam trzy źródła pieniędzy innych niż praca na etacie
-Własny biznes
-Nieruchomości
-Akcje
Z dodatkowym źródłem pieniędzy jest podobnie jak z zawodem, jeżeli nie wybierzemy tego co jest dla nas zazwyczaj źle to się kończy (lekarze którzy wybrali sobie taki zawód bo tak mama radziła- myślę że nie raz się z takimi spotkaliście, raczej mała przyjemność, dla obu stron).
Ciekawią mnie wasze skojarzenia z tymi trzema źródłami, wiążą się one właśnie z inteligencją finansową, pozwolę sobie na małą generalizację, większość osób stwierdzi że nie możliwe jest zarobienie dla „zwykłego człowieka” na którejkolwiek z rzeczy, które wymieniłem. Może to nie jest kwestia móc lub nie móc, może jedyną rzeczą która powstrzymuje jest brak praktycznej umiejętności zarządzania pieniędzmi, której nie zyskało się w szkole.
Zastanów się zanim napiszesz że się nie da, co by musiało się stać, kim byś musiał być, i co byś musiał umieć, żeby się dało. A może to jest kwestia chcieć, a nie musieć 

I tak na koniec, pewien słynny terapeuta (no za Chiny nie mogę sobie przypomnieć kto) stwierdził że 80% ludzi którym pomagał, a byli oni po różnych traumach (gwałty, pobicia, porwania, poniżanie), w ciągu 2 lat spotykało kolejny raz to samo. Może sposób podejścia do życia wpływa na to jak działamy, może jeżeli stwierdzisz, ok jest chujowo, ale mogę sprawić że będzie lepiej, wpłynie na to jak zaczniesz patrzeć się na wszystkie okazje, możliwości i na twój los. Może gdy wszyscy twierdzą że w Ameryka to ziemia bogaczy i wielkich możliwości, a w Polsce zawsze będzie bieda i źli politycy kórzy kradną, to właśnie to dostają, pomimo że oba stwierdzenia są tylko i wyłącznie generalizacją? Może.
Życzę Ci sukcesów i tych które przyniesie Ci los, rząd, sytuacja gospodarcza i twój szef, i tych na które sam się zdecydujesz i na które sam zapracujesz mądrym działaniem.
Pozdrawiam Frozen

Planowanie i zarządzanie rzeczą cenniejszą niż pieniądze, którą posiada każdy

sierpień 17, 2007

Ostatnio pisałem o planowaniu i o pieniądzach, za które kupujemy czas. Dzisiaj pokaże wam jak można wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce.

Skoro czas jest tak cenny, trzeba go należycie traktować. Co mam na myśli? Weźmy na przykład takiego szefa firmy, ma cały dzień dokładnie rozplanowany, ma nawet zatrudnioną sekretarkę, która mu pomaga w “pilnowaniu” czasu. Liczy się dla niego każda minuta i każda sekunda. Wszystko co robi, stara sie zrobić w jak najkrótkszym czasie. Oczywiście jest to wielkie uogólnienie “grupy szefów” :) ale chodzi mi o kogoś “ważnego w firmie”. Teraz zastanów się, skoro on tak szanuje swój czas, dlaczego ty miałbyś tego nie robić.

Jak realizować zadania, przestać ciągle wszystko odwlekać i mieć czas “pod kontrolą”

Podstawową rzeczą jest solidny plan dnia. Na nim powinna opierać się twoja praca i realizacja celów długoterminowych oraz krótkoterminowych. Dobry plan pozwoli Ci również utrzymać pewną dyscyplinę w rzeczach, które musisz robić codziennie. Plan najlepiej tworzyć od razu na cały tydzień, jest to według mnie najbardziej optymalne rowiązanie, bo pozwala łatwiej rozplanować krótkterminowe zadania i zarazem zmniejsza możliwość zepsucia planu przez nieoczekiwane wydarzenia. Gdy po raz pierwszy tworzysz plan warto wypisać sobie na kartce cele długoterminowe i krótkoterminowe. Np. w celach krótkoterminowych: napisać nowy artykuł, przygotować jakiś projekt, a w celach długo terminowych: nauczyć się angielskiego, nauszyć się szybkiego czytania. Przy każdym z nich napisz ile dana rzecz ma Ci zająć czasu. Teraz podczas tworzenia planu będziesz mógł podzielić czasowo na każdy dzień realizację planu. Gdy będziesz działał z gotowym planem i trzymał się go codziennie, unikniesz ciągłego odwlekania i wszystko będziesz miał pod kontrolą. Oczywiście wszystko należy rozumieć w przenośni bo wiadomo, że zawsze coś może wyjść nie tak, jednak takie rozwiązanie jest 1000 razy lepsze niż działanie “na ślepo”. Za niedługo dam wiecej wskazówek jak stworzyć dobry plan dnia, dzisiaj był krótki wstęp.

Pozdrawiam Frozen

Od czego zaczynamy budowe solidnego domu?

sierpień 12, 2007

Dzisiaj będzie troche bardziej praktycznie. Postaram się pokazać Ci jedno z potężnych narzędzi luszi sukcesu.

 Na początek odpowiedź na pytanie w temacie: Od czego zaczynamy budowe solidnego domu? Od planu, oczywiście. To proste, nikt nie zacznie buddować domu bez solidnego planu. Wszystko jest wymierzone, zostają oszacowane koszta itd. Wiadomo czego się spodziewać. Co jednak by się stało gdyby przyjechali robotnicy i zaczeli budować tak po prostu? Lepiej nie mówić…

Każdy człowiek o zdrowych zmysłach rozpoczyna budowę domu od pożądnego planu. Plan stosuje się również w innych dziedzinach: np. planuje się budżet państwa, tworzy się plan powstawania jakiegoś projektu informatycznego. Wiele ważnych rzeczy, które się tworzy, ma swój plan i nikt się temu nie dziwi.

Dlaczego poruszyłem taki temat i dałem takie przykłady? Ponieważ większość ludzi budując dom robią plan, ale budując swoje życie takiego nie posiadają.

Po co planować swoje życie

Dobry plan daje nam pewną kontrolę, kontrolę nad tak zwanymi zdarzeniami losu. Wielu ludzi mówi, czego to oni nie dokona, a gdy coś nie wyjdzie wszystko zwalają na los. Jeżeli się ich zapytasz czy gdzieś zapisali swój plan, ze zdziwieniem zapytają: jaki plan? Jeżeli do czegoś chcemy dojść, np.: do wolności finansowej potrzebujemy dobrego i solidnego planu. Powinien on zawierać dokładnie sprecyzowany cel końcowy i po kolei terminy mniejszych etapów, mniejszych celów. Im dokładniej opiszemy co i jak chcemy zrobić tym łatwiej to osiągniemy. Ciągnąc dalej przykład wolności finansowej, jeżeli obiecasz sobie, że będziesz dążył do pasywnego dochodu ucząc się i oszczędzając pieniądze na inwestycje, to po paru dniach czy tygodniach wszystko zacznie się sypać. Twój dawny styl życia będzie Ci ciągle przeszkadzał, wszystkie dawne nawyki będą hamować każde małe kroczki, które będziesz sobie co chwilę wymyślał np. wydasz pieniądze, które miałeś oszczędzić, bo tak naprawdę nie wiesz ile musisz oszczędzić, lub dla ulubionego serialu odłożysz na jutro czytanie jakiejś ważnej książki, która miała Cię czegoś nauczyć byś mógł stworzyć swój biznes lub zainwestować w np. papiery wartościowe. Dobry plan pomoga zachować dyscyplinę, gdy twój sukces zależy od wielu małych elementów. Jeżeli ustalisz jaką kwotę co miesiąc musisz zbierać by uzyskać konkretną sumę na koniec roku, będziesz miał większą motywację by odmówić sobie jakiejś pustej przyjemności, niż gdybyś obiecał sobie oszczędzać wszystko co tylko się da. Dobre rozplanowanie nauki da na pewno lepsze efekty niż czytanie byle kiedy i ciągłe przekładanie. Co ważniejsze w planie wyznaczasz sobie konkretne terminy w kórych masz coś osiągnąć, twoja podświadomość pomoże Ci dotrzymać konkretnego terminu, a ty będziesz miał większą motywację, niż gdybyć miał działać w nieskończoność. Oczywiście cały plan musi być spisany na kartce.  Tak jak mówiłem na początku: nim lepszy plan zrobisz, tym łatwiej będzie Ci osiągnąć dany cel.

Jutro ciąg dalszy serii “o planowaniu”

Pozdrawiam i życzę sukcesów

Frozen 

Co tak naprawdę kupujesz i sprzedajesz za pieniądze?

sierpień 9, 2007

Jeżeli ktoś posiada firmę i ma zatrudnionych pracowników, to za co im naprawdę płaci? Za wykonaną pracę? Przecież pracodawca sam ją może wykonać. Za wiedzę? Przecież sam ją może zdobyć. Pracodawca kupuje tak naprawdę od pracowników ich czas. Gdyby miał sam wykonać pracę dwudziestu ludzi zajęło by mu to dwadzieścia razy więcej czasu, gdyby miał posiadać wiedzę wszystkich swoich pracowników to musiałby się uczyć chyba do końca życia.Gdy rano idziesz i kupujesz chleb, Ty również kupujesz czas. Równie dobrze mógłbyś obsiać pole zebrać plony itd.

Co nam daje to nowe spojrzenie? A to, że teraz pewne rzeczy powinny mieć dla Ciebie inną wartość. Np. w Internecie można znaleźć wiele bardzo mądrych i wartościowych materiałów. Chcąc nauczyć się PHP wybrałem jednak zakup książki, gdyż wole zapłacić komuś za czas poświęcony nad jej dokładnym przygotowaniem, niż tracić swój czas na poszukiwaniach w Internecie wiedzy, która nie zawsze jest kompletna i kompetentna. Często wydaje się nam, że bardziej opłaca się nauczyć robić coś samemu i dzięki temu oszczędzać na tym pieniądze. Moim zdaniem lepiej jest kupować czas, niż oszczędzać pieniądze. Dla nas, ludzi młodych, czas nie jest tak istotny, bo każdemu się wydaje, że zostało go nam dużo, jednak za 30, 40 czy 50 lat możemy żałować pewnych decyzji i inaczej patrzeć na cenny czas, którego będzie pozostawać nam coraz mniej.

Chciałbym pokazać Ci jeszcze jedna ważną rzecz związaną z czasem, która różni bogatych od biednych i klasy średniej. Mianowicie bogaci poświęcają trochę swojego czasu by móc potem kupić go od ludzi, którzy chcą przez całe życie go sprzedawać. Chodzi mi o to, że np. ktoś buduje swój biznes ucząc się, tworząc coś, nie otrzymując za to od razu zapłaty. Czyli oddaje swój czas za darmo, poświęca go. Jednak po jakimś czasie ten „czas” mu się zwraca w postaci pieniędzy. Wtedy już nie musi pracować, wystarczy że kupuje czas innych, a swój pozostawia wyłącznie dla siebie. Ludzie, którzy pracują na jakiś stanowiskach w wielkich firmach przez całe życie sprzedają swój bezcenny czas i nie mają z tego niczego co mogłoby zwrócić się w przyszłości, dostają jedynie pieniądze, które zazwyczaj wydają.

Czy warto się tym interesować cz.2

lipiec 21, 2007

Będąc na wakacjach, uświadomiłem sobie ważną rzecz. Siedziałem i nic, kompletnie nic nie robiłem. Nie jestem jeszcze milionerem, ani nie osiągnąłem nawet 1% tego, co chce osiągnąć. Czy to oznacza jednak, że mam być smutny? Oczywiście, że nie. Wiem, że osiągnę to co chce osiągnąć, jednak wcale nie musze być teraz smutny. Mogę cieszyć się tym, że mam co jeść, że nikt nie chce mnie zabić, że mogę spokojnie wyznawać religie taką jaką chce i nikt z tego powodu mnie nie będzie prześladował, że mam tyle pieniędzy, że mogę sobie kupić jakieś „drobiazgi” lub czasem coś „większego”. Nie, nie mogę, tylko powinienem. Powinienem się cieszyć i być wdzięcznym za to co dostałem. Nie ma to jednak związku z tym, że mogę chcieć osiągnąć coś więcej. Skoro mam możliwości, mogę stać się jeszcze bardziej szczęśliwy i mogę osiągać różne rzeczy, stawiać sobie wyzwania, które będą ciężkie. Mogę chcieć posiadać i dążyć do tego.

Moim zdaniem tak warto patrzeć na świat; cieszę się i jestem wdzięczny za to co mam, ale wymagam od siebie. Warto mieć w życiu jakiś ważny cel do którego będziemy dążyć. Warto zatrzymać się na chwile od codzienności i czynności do których jesteśmy „zaprogramowani rutynowo”, i zapytać samego siebie: czy droga, którą podążam, zaprowadzi mnie tam gdzie chce? Gdzie właściwie chce być za rok, za dwa, czy za 10 lat. Trzeba zadać sobie te pytania i na nie odpowiedzieć, bo jeżeli my nie będziemy kontrolować swojego życia i spełniać swoje marzenia, inni będą je kontrolować i posługiwać się nami by spełniać swoje (nie mówię, że to źle że spełniamy czyjeś marzenia, i że spełniając swoje spełniamy czyjeś ).

Zastanów się i odpowiedz sobie samemu na to co powiedziałem przed chwilą, zatrzymaj się i pamiętaj: Czasami to  brak odwagi sprawia, że nie chcemy przerwać działania by zastanowić się nad jego sensem, to ciągłym działaniem zastępujemy potrzebę zastanowienia się nad swoim życiem.

Czy warto się tym wogóle interesować?

lipiec 21, 2007

Przeczytałeś wcześniejsze artykuły (a jeżeli nie, to zrób to, warto) i pewnie się zastanawiasz  kiedy zobaczysz swoje pierwsze pieniądze? Możliwe, że w twojej głowie pojawiły się pewne wątpliwości co do tego, co tu pisze. Czy to nie są jakieś bzdury? Gadania kogoś, kto próbuje mi wcisnąć jakieś pierdoły?

 

Na początek powiem wam po co, tak naprawdę, założyłem ten blog i postaram się odpowiedzieć na pytanie: czy warto interesować się swoim własny rozwojem, czytać takie blogi i kupować książki.

 

Jak napisałem w pierwszym poście: wszystko zaczęło się od książki Franka Bettgera „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”. Książka wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie. Byłem nią zafascynowany i miałem w sobie dużo entuzjazmu. Postanowiłem kierować się radami z tej książki. Na jej końcu autor napisał naprawdę ważną rzecz, mianowicie powiedział, że prawdopodobnie po przeczytaniu jej bardzo Ci się spodobały te rady, postanowisz się zmienić i je wszystkie wykorzystać i… nie wyjdzie Ci to.

 

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Trudno jest zmienić swoje nawyki od zaraz. Jeżeli naprawdę chcesz coś zmienić potrzebujesz odpowiedniego planu. Bettger zalecał by postąpić podobnie jak postąpił Benjamin Franklin. Napisz na kartce 13 rzeczy, które chcesz zmienić w swoim życiu i każdego tygodnia pracuj nad jedną z nich po kolei, aż dojdziesz do końca. I po jakimś czasie powtórz to.

 

Tak jak było napisane, tak zrobiłem. Napisałem listę 13 rzeczy które chciałem zmienić w swoim sposobie życia. I przez pierwsze tygodnie udało mi się tego przestrzegać. Rzeczywiście zmiany były niesamowite. Lecz po jakimś czasie przestałem się do tego stosować i wszystko zaczęło wracać do „normy”. Przeczytałem jeszcze pare książek o motywacji itd. , ale nadal nie było rzeczywistej zmiany. Nie chciało mi się wracać do dawnego systemu i odkryłem w sobie niesamowite zasoby lenistwa. Tak, to jest mój nawyk lenistwo. To jest system który kieruje mną, i którego nie kontroluje. Odkładam rzeczy na później, staram się nie podejmować zbyt dużego wysiłku w różnych sprawach. Całkowicie zawalam sprawy, które wymagają konsekwentnej i regularnej pracy. Nawet najciężej jest mi się zabrać do rzeczy, które tak kocham: czyli tworzenie stron WWW i programowanie.

Ostatnio gdy przeczytałem kolejną książkę Kiyosakiego, powiedziałem: koniec. Jeżeli chcę spełnić swoje marzenia musze zacząć działać i się zmieniać, ponieważ jedno jest pewne: taka droga jaką teraz idę nie zaprowadzi mnie do celu. Mam wiedzę teoretyczną na ten temat; czas zacząć działać. Pierwszą rzeczą jaką chciałem zrobić to założyć blog. Podzielić się z wami moją wiedzą (przede wszystkim o finansach), zobowiązać się regularnie tu pisać i testować różne metody na sobie, by móc potem podzielić się z wami swoimi doświadczeniami (chodzi mi szczególnie o metody związane z samorozwojem i „bogaceniem się” :) ).

 

Teraz odpowiedź na kolejne pytanie, które zadałem na początku: czy warto kupować te wszystkie poradniki?

Możesz postanowić się zmienić, możesz wymyślać różne sposoby, ale może Ci nic nie wyjść. Możliwe też, że osiągniesz swój cel.

Jednak jeżeli koś chce coś osiągnąć powinien skorzystać z doświadczenia ludzi którzy przeszli już tą drogę. Jeżeli ktoś napisał książkę, oznacza to, że musiał się nad nią zastanowić, że wkłada w nią swoją wiedze i doświadczenie, dlaczego więc z tego nie skorzystać? Tak, uważam że warto czytać, ale tylko wtedy jeżeli mamy zamiar naprawdę działać, wiedza nie używana jest nic nie warta i o tym trzeba pamiętać, jeżeli nie chce się wyrzucać pieniądze w błoto.

Edukacja – całkiem nowe spojrzenie na uczenie

lipiec 6, 2007

Pamiętam, gdy byłem młodszy (1- 2 klasa podstawówki), bardzo chciałem czegoś konkretniejszego uczyć się w szkole. Ciekawił mnie świat, chciałem uczyć się fizyki, chemii tych wszystkich wzorów, praw. Jednak po kilku latach wszystko się zmieniło. Wizja nauki w szkole tych wszystkich rzeczy przestała być fascynująca. Gdy teraz muszę chodzić do szkoły wszystko wydaje się inne. Wszystko traktuje się już podświadomie jako przymus, jako coś złego. Dosyć dobrze zostaje zakorzeniona niechęć do nauki i odraza dla słowa edukacja. Według mnie coś tu nie gra. Kiedyś miałem zapał do tego wszystkiego, i dobrze pamiętam, spodziewałem się dokładnie tego co teraz otrzymałem. Jednak traktuje to zupełnie inaczej.

Wszyscy niecierpliwie wyczekują ukończenia studiów, rozpoczęcia pracy. Każdy chce przestać już się uczyć, i zacząć pracować.
Niestety.

Wczoraj byłem na pokazie przedpremierowym „Szklanej pułapki 4”, i jeszcze lepiej zrozumiałem, co to jest epoka informacyjna.

Wraz z zburzeniem muru berlińskiego przyjmuje się, że skończyła się epoka industrialna, a nastała epoka informacyjna. Moim zdaniem, jeżeli nie zrozumiesz tego co powiedziałem przed chwila, nie będziesz w stanie stać się szybko (lub wogóle) bogatym. Na początek przeczytaj ten artykuł http://www.forumakad.pl/archiwum/2001/03/artykuly/25-cywilizacja_informacyjna_nadchodzi.htm. Mówi on krótko o wadze tej informacji.
W dzisiejszych czasach liczy się informacja, a jak wyliczył ktoś (przepraszam, nie pamiętam kto, ale gdy tylko uda mi się to ustalić, napiszę)to, co około 1,5 roku liczba informacji na świecie podwaja się. Oznacza to że dorobek informacyjny tysięcy lat ludzkości zostaje podwojony.

Dlaczego wspomniałem na początku o szkole? Bo to właśnie szkoła dostarcza nam najwięcej informacji. Ale według mnie jest tu jedna nieprawidłowość; szkoła to system, który w mniej więcej niezmienionej formie działa już bardzo wiele czasu, dlatego nasuwa się pytanie: czy szkoła jest w stanie dostarczyć mi tyle wiedzy bym mógł stać się bogatym? Odpowiedź brzmi : nie. Jak powiedział pewien mądry człowiek „szkoła da ci przetrwanie, a samokształcenie fortunę”.
Doszliśmy do ważnego momentu. Tym wszystkim co napisałem przed chwilą chcę wam uświadomić, że musicie zmienić swoje nastawienie do uczenia się. Nauka (tak, wiem to słowo pewnie brzmi strasznie w wakacje) nie musi być strasznym procesem przymusowego wkuwania. Jeżeli chcesz być bogaty, musisz od dzisiaj zrozumieć, że uczysz się ciągle robiąc różne rzeczy. Nauka może polegać na praktycznym wykonywaniu pewnych czynności. Nauka powinna opierać się na popełnianiu błędów, a nie ich unikaniu. Można uczyć się na wiele sposobów: nie tylko czytając.
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce :)
Pamiętajcie : „Szkoła da wam przetrwanie, a samokształcenie fortunę”
Pozdrawiam i życzę sukcesów Frozen

Jaka jest podstawowa bariera w drodze do bogactwa ?

lipiec 3, 2007

„Jeśli uważasz, że coś potrafisz lub że czegoś nie potrafisz, na pewno masz rację.”
„Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje.”

Henry Ford

Wszyscy twierdzili, że człowiek nie może unieść się w powietrze, dopóki bracia Wright tego nie dokonali.

Czy nie zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak mało osób wokół nas dotarło do jakiegokolwiek sukcesu? Czy nie jest zastanawiające, dlaczego tak mało osób podejmuje działania, które by zbliżało do szczęścia (nie mówię do pieniędzy)?

Powiedz mi, jakie byłyby dzieci w mieście, w którym każdy jego mieszkaniec dążyłby do szczęścia. Wszyscy mieliby wyznaczone cele, codziennie wykonując listę rzeczy koniecznych do ich osiągnięcia. Wszyscy by ćwiczyli i dobrze się odżywiali, by być zdrowym. Zadam jeszcze raz to pytanie, jakie byłyby dzieci w tym mieście?

A teraz coś przeciwnego.
Jakie byłby dzieci w mieście, w której wszyscy byliby leniwi, mało ambitni. Robiliby z dnia na dzień tylko to co konieczne. Chodziliby do pracy i wracali jak najszybciej starając się pracować jak najmniej. W domu siadaliby przed telewizorem i do wieczora oglądali, bo tak najwygodniej. Jakie byłyby dzieci w tej wiosce?

Z pokolenia na pokolenie przekazywane byłyby nawyki, sposób działania i mentalność. Czy tak się nie dzieje również w naszej rzeczywistości? Spójrz dookoła i zapytaj siebie: czy ja żyję tak jak wszyscy, tak jak mnie uczono od małego? Czy tak jak ja chcę, tak jak powinienem żyć? Mało kto się nad tym zastanawia, i ci którzy to robią znajdują się na pierwszych stronach okładek kolorowych magazynów i na listach najbogatszych ludzi.

Tak, dążę właśnie do tego, by uświadomić Tobie jedną z blokad, która tworzy się w naszych umysłach. Ja bym ja nazwał Blokadą Społeczną. Nawiązując jednak do tematu, to nie jest główna bariera! Główną barierą dla siebie jesteś Ty sam. To co pokazałem to przykład, jak sami siebie możemy ograniczać, jak sami dla siebie budujemy bariery; nim jesteśmy doroślejsi tym są one większe.

Ciąg dalszy będzie jutro teraz powiem jeszcze jedną ważną rzecz.

Jak wspomniałem w moim pierwszym poście, największy przełom wywołała we mnie książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosakieo i Sharon Lecher. Z serii tych książek wyszło już kilka tytułów. Dopiero ostatnio czytając jeden z rozdziałów książki „Młody Bogaty Rentier” uświadomiłem sobie, że pomimo mojej wiedzy, ciągle szukałem w tych książkach nie tego co trzeba. I Ciebie przestrzegam przed tym. Czytając mój blog spodziewasz się pewnie, że powiem: zrób to i to, a dostaniesz tyle kasy. Takie coś nazywa się pracą na etacie: masz określone zadanie, a ktoś Ci płaci za jego wykonanie. Ja na tym blogu postaram się byś sam zamienił się w bogatego, wtedy będziesz sam potrafił tworzyć pieniądze, a słowa takie jak niemożliwe pójdą w zapomnienie. Pamiętaj, być bogatym oznacza myśleć i działać inaczej niż 99% społeczeństwa. Jeżeli będziesz wykonywał najcięższą pracę na świecie, o której mówi Henry Ford (patrz cytat na górze), na pewno osiągniesz sukces w każdej dziedzinie.
Pozdrawiam i życzę sukcesów Frozen

Mój punkt widzenia klasy średniej, czyli małe dopełnienie do poprzedniego artykułu

lipiec 1, 2007

Wszystko co tu pisze ma na celu przedstawienie Tobie mojego punktu widzenia, który niekoniecznie może się zgadzać z Twoim. Ja poprostu już od dziecka miałem chęć stania się bogatym, właściwie to z kuzynem “otwieraliśmy” kilka “biznesów” w dzieciństwie, zastanawialiśmy się jak można zdobyć pieniądze. Dopiero teraz zrozumiałem, że wtedy byłem bogaty, ale o tym będzie kiedy indziej :)

Używając pojęcia bogaty i średnia klasa nie mówie że coś jest gorsze czy lepsze, ukazuje jedynie mój punkt widzenia i różnice, a problemy które przedstawiełm w poprzednim artykule przeszkadzają mi, ale może nie przeszkadzają Tobie.

To był krótki wstęp, teraz pokaże Tobie czego konkretnie obawiam się “w klasie średniej” :)

Pewnego razu udało mi się utworzyć pewien teorytyczny, ale dosyć dobry podział. To opiera się już bardziej na moim małym doświadczeniu niż na wiedzy teorytycznej.

Mianowicie zauważyłem, że ludzi można mniej więcej dopasować do trzech kategorii:

1. Konsumenci
Zarobione pieniądze wydają na bierzące wydatki, mają często zaciągnięte kredyty i żyją dosyć wygodnie. Czasami przez kredyty można powiedzieć, że żyją na 110% swoich finansowych możliwości.

2.Oszczędzający
Starają się żyć skromnie i oszczędzać na małych wygodach, czy jakiś niepotrzebnych do życia pierdołach. Zaoszczędzone pieniądze wydają na różne, często większe cele (kino domowe, wakacje, samochód, mieszkanie). Zazwyczaj nieposiadają kredytów, a jeżeli jakieś już mają, to takie, które wspomagają zakup czegoś konkretnego np. domu.

3.Inwestorzy
Ludzie żadko spotykani, lokują swoje pieniądze w różne inwestycje, są raczej przeciętnymi inwestorami ( nie zarabiają kroci), ale za to bezpiecznymi (nie tracą dużych pieniędzy). Pieniądze które uda im się zyskać dodatkowo przeznaczają na jakieś większe dobra podobnie jak oszczędzający.

Ten podział pomocny jest właściwie tylko osobom klasy średniej, klasa bogatych takiego nie potrzebuje, a biedni żadko kiedy posiadają wystarczające środki by żyć którymkolwiek z tych styli.

Przy okazji tego podziału chciałbym zwrócić na coś uwagę. Nie traktuj niczego czarne-białe, czyli to jest dobre a to złe. Chcę abyś starał się oglądać wszystko w odcieniach szarości, staraj się raczej szukać dobrych i złych stron, a nie klasyfikować: to dobre, a to złe.

Po co właściwie mówie o tym podziale? Ponieważ chce uzmysłowić Tobie wady i zalety każdego “modelu” i pokazać dlaczego wole coś innego niż znaleść się w którymkolwiek z nich.

1. Konsumenci – takie życie z pewnością jest wygodne, ale ma jedną poważną wadę: jest niebezpieczne. Jeżeli straci się pracę, zachoruje poważniej, lub przyjdzie jakiś naprawdę duży wydatek to wtedy zaczynają się poważne problemy: kredyty trzeba spłacić, rachunki. To może być bardzo przykra sprawa jeżeli nagle przychodzi komornik, bo na coś zabrakło pieniędzy. Z drugiej jednak strony pamiętajmy że nie można patrzeć się na wszystko z takiej perspektywy zbliżającej się katastrofy. Żyje tak baaardzo dużo osób i są szczęśliwi bo może i nie zawsze pieniądze są na wszystko, ale ma się dużo różnych “zabawek”, można mieć ciekawe wakacje itd. wszystko jest właściwie zależne od zarobków.

2. Oszczędzający – Myśle, że to jest takie przeciwieństwo konsumentów. Mogą żyć skromnie i posiadać jakieś zabezpieczenie w pieniądzach na koncie. Dzięki konsekwętnem ich zbieraniu mogą potem cieszyć się czymś wymarzonym na co długo czekali (np. samochód). Poważną wadą stanowi jednak dla mnie to, że codzinnie pracują i muszą się ciągle ograniczać z różnymi zakupami. Po latach, może i wchodzi to w nawyk, ale ile się traci. Po za tym takim osobom trudniej jest inwestować w siebie kupując np.jakieś ksiażki czy chodzić na jakieś seminaria, kursy.

3.Inwestorzy – To jest takie jakby połączenie konsumentów i oszczędzających z dodanym nawykiem inwestowania. Właściwie to znam mało takich przypadków, ale ludzie tacy albo za niedługo staną sie bogaci, albo będą inwestować przez cały czas na podobnym poziomie (czyli po pewnym czasie będą mieli mniej więcej stałe zyski, czasami będą tracić, czasami się bogacić ale dalej będą klasą średnia)

Jeżeli już mamy te trzy typy, możemy ustalić, w którym “modelu” my się znajdujemy. Osobiście moge powiedzieć, że doświadczenie mam jako konsument (nie, nie miałem kredytów ale żyłem rozrzutnie, i wątpie że bank by mi jakiś przydzielił :D ) i oszczędzający. Teorytycznie dla mnie dobrze by było stać sie inwestorem, ale myśle że można stać się bogatym, w pewnym sensie omijając ten typ. Ale tu już nie będe wchodził w jakieś dywagacje, gdyż granica między inwestorem klasy średniej, a kimś bogatym jest bardzo ciężka do ustalenia i zależna od definicji “osoby bogatej” :) . Myślę że z czase każdy będzie miał mniej więcej nakreślony obraz kogoś bogatego i zrozumie różnice.

Ten podział na pewno poszerzy Twoje horyzonty, pamiętaj, że nie trzeba mieć stałej pracy żeby się do któregoś z nich dostosować. Każdy dostaje jakieś pieniądze i w zależności co z nimi robi, do takiej kategorii może się przypisać. Teraz, ten podział może mieć dla Ciebie mniejsze znaczenie, ale gdy zechcesz wejść na szybszy tor życia i stać się bogatym, będzie ważne by określić miejsce w którym sie teraz znajdujesz, ale o tym będzie w artykułach o planowaniu :)

Pozdrawiam i życze Ci sukcesów Frozen!

Różnica pomiędzy bogatymi, a klasą średnią i biednymi

lipiec 1, 2007

Dzisiaj, tak jak obiecałem, będzie całkiem konkretny artykuł, w którym naświetle wam ogólny obraz różnic pomiędzy bogatymi, a klasą średnią i biednymi. Uważam, że jest to całkiem niezła podstawa w waszej drodze do bogactwa.

Klasa średnia i biedni

Pamiętacie “dobrą” rade: “idź do szkoły, ucz sie, zdobądź dobre świadecto i idź do dobrej, dobrze płatnej pracy”? Jak to wygląda w praktyce? W większości klas w szkole około 70- 80% to osoby tzw. średnie, czyli posiadające oceny 3,4; 25-10% to osoby złe, które mają zazwyczaj oceny 1,2 no i ok. 5- 10% to osoby wybitne, które posiadają oceny takie jak 5 czy 6. Oczywiście te dane są przybliżone i określiłem je “na oko”, ale powiedzcie mi, co się stanie z ok. 95% klasy jak skończy szkołę? Pokaże wam smutną rzeczywistość. Jak dobrzbe pójdzie część z nich skończy jakieś szkoły średnie, a może i studia i pójdzie do pracy. Na początek będą zarabiać ok 600 zł na ręke, bo to jest taka praca na próbę. Po latach pracy będą dostawać może 1500 – 2000 zł. Co to oznacza w praktyce? Codziennie 8 godzin ciężkiej pracy, jeżeli założą rodzine to oznacza to ciągłe szarpanie się z finansami, na wakacjach zamiast odpoczywać liczy się ile pieniędzy zostało, dzieci dorastają chcą coraz więcej kasy itd. Ale wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To że ci ludzie dostają tylko połowę swojej prawdziwej, zapracowanej pensji! Nie wierzycie zobaczcie te dwa linki http://www.bankier.pl/firma/zus/ i http://www.bankier.pl/firma/niezbednik/index.html jeżeli dobrze to zrozumiałem to na ZUS idzie ok. 30% pensji, a podatek dochodowy wynosi 19 %, co daje na łącznie ok. 50 %!!! Oczywiście pieniądz te nie oddajemy na nic (no może z punktu widzenia zwykłego człowieka podatek dochodwy jest na nic :) ), bo składki na ZUS mają nam zapewnić ubezpieczenie zdrowotne i emeryture. I tu, no cóż, aktualnie służba zdrowia jest zdeorganizowana i jej stanu nie trzeba komentować, wystarczy obejżeć wiadomości, a co do emerytury to… 900 zł chyba nie jest zadowalającą sumą. Czyli podumowując: uczymy się od 7 do ok 24 roku życia (czyli jakieś 17 lat) po to by całe życie pracować za marną pensje i oddawać państwu połowę tego co zarobimy, by pod koniec życia żyć jeszcze biedniej i martwić sie o swoją opiekę medyczną, na którą się tyle lat płaciło. Dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna. Oczywiście tu jest to pokazane dosyć mocno pesymistycznie, ale tak się da żyć, w końcu prawie 90 % społeczeństwa tak żyje… A właśnie, pewnie zapytacie co z tymi którzy mają większe pensje ? Odpowiedź jest prosta, płacą jeszcze większe podatki. :( Jeżeli doszliście aż tutaj, to gratuluje, bo teraz będzie długo oczekiwany moment :)

Bogaci

” Biedni i klasa średnia pracują na swoje pieniądze.
U bogatych to pieniądze pracują na swoich właścicieli”
Robert Kiyosaki

Bogaci, co wam się kojarzy z tym słowem? Najprawdopodobniej kojarzą się wam stereotypy, które nie pozwalają wam stać się bogatymi. :)

Pierwszym z nich jest przekonanie, że bogaty to ten kto ma poprostu dużo kasy na koncie. Drugim jest to, że bogaci stali się bogaci gdyż: dostali spadek, ukradli, mieli kontakty we władzach, dorobili się na “czasnych interesach”.

Dlaczego te przekonania są błędne? Pewnie dziwi was o pierwsze, już tłumacze. Bogaci mają pieniądze, ale zabezpieczone w inwestycjach. Poza tym posiadanie dużej kwoty pieniędzy dalej nie czyni bogatym! Bogatym czyni sposób myślenia i działania. Czy wiecie dlaczego drugie przekonanie o bogatych jest błędne? Jest błędne, ponieważ 80% bogatych ludzi zaczynało od zera i dorobiło się swoich fortun w sposób całkowicie legalny. Teraz chciałbym nawiązać jeszcze do cytatu, który napisałem na samym początku. Największym problemem biednych i klasy średniej jest to że pracując żądają pieniędzy za czas pracy, a nie jej efekty. Ich praca nie przynosi im żadnego zysku oprócz pieniędzy (tak wiem teraz się pewnie zastanawiacie co za brednie ja wygaduje, przecież tu chodzi o pieniądze :) ). Bogaci na początku mogą pracować nawet kilka razy ciężej i to za darmo! A dlaczego? Ponieważ chcą stworzyć swój dochód pasywny (tą kwestie porusze szerzej kiedy indziej; dzisiaj będzie o tym krótko), którym może być np. biznes. Co to oznacza, że chą mieć dochód pasywny? To oznacza, że czy będą na wakacjach, czy będą leniuchować w domu, pieniądze ciągle będą do nich spływały. Tak, to jest ten prosty sekrecik, bogaci na początku używają swojego czasu by budować dochód pasywny, a potem używają pieniędzyz dochodu pasywnego, by go powiększać. Tak o można ująć najprościej. Kolejną ważną sprawą jest, tak jak na początku napisałem sposób myślenia i działaania, różny od sposob myślenia i działania klasy średniej i biednych, ale o tym również napiszę w serii innych artykułów.

Podsumowując

Jak widzicie dobrze jest zastanowić się, do którego opisu chcecie pasować. Pamiętajcie, że boagaci pracują coraz mniej i zarabiają więcej, a biedni i klasa średnia pracują coraz więcej, ale nie koniecznie zarabiają coraz więcej.

Pozdrawiam i zapraszam jutro, napiszę o podstawach bogacenia się ;) Frozen