Witaj!
Dzisiaj może trosze bardziej filozoficznie, a może również porusze tematy nie tak “atrkacyjne”.
Co jakiś czas mierzyłem się z takim małym dylemacikem, a ostatnio nawet zostało to opsiane na jakimś dorum. Mam na myśli panikę, osób zajmujących się sukcesem, na jakiekolwiek negatywne rzeczy. Stwierdzenie np. że coś może nie wyjść, lub nie jest takie dobre, nie wszystko się da. Od razu jest ta paniczna reakcja, na “złe przekonania”. Uważam, że tak wogóle to nadużyto “pozytywnego myślenia”. Teraz jest zbyt szeroko rozumiane, chociażi dea jest ogólnie dobra.
Ale przecież nie zawsze wszystko wyjdzie. Dlaczego?
Poczekaj. Zanim odpowiem. Pomyśl. To co robie, to właśnie “powiększam” twoją mapę. Zaraz się przekonasz dlaczego.
Porażka musi się pojawić, podchodząc do tego nawet z punktu nlp, gdyż
1. Są cztery poziomy uczenie i na świadomej niekompetencji będą się zdarzały
2.(co jest dosyć ważne) w założeniach nlp mówi się o tym że nie ma porażek, jest tylko informacja zwrotna (przeramowanie na lepszą definicje, to jest ok, ale jak widzisz dalej zakłada, że wynik twojego działania może być inny od zamierzonego)
No właśnie, ktoś powie, ale skoro jest tylko informacja zwrotna to wszystko jest. Prawie tak, ale dochodzą do tego jeszcze emocje.
Kiedyś może już o tym nawet mówiłem, ale Maciek Wieczorek powiedział raz na szkoleniu ciekwą “teorię”; Czasami możemy wpadać w złe stany, możemy czuć się źle, bo jesteśmy ludźmi. Wtedy wszystko może nie wychodzić. Ale przed, co ważniejsze PO każdym takim “dole” jest ten dobry stan, wykres naszego szczęścia jest u góry. Bo zawsze będziemy dynamiczni; tylko nieżywi się nie zmieniają. Ale co z tymi “dołami”? No właśnie, może to jest czas, by przystopować bo (i tu jest ważniejsza część tej teorii) musimy czasani orzeporwadzić tzw.test rzeczywistości, czy zmierzyć nasze oczekiwania, marzenia, plany, cele, nasz postęp z rzeczywistością. Uważam, że to jest jak najbardziej ok, jeżeli nie trwa to długo, to dzięki takiemu stanowi możemy się naprawdę zmienić wewnątrz. Warto jednak zauważyć, że podejmowanie jakiś większych działań w tym czasie, może niekoniecznie wyjść. Czasami lepiej poczekać, aż wyjdziemy z dołka. Jest takie amerykańskie powiedzenie bad state, bad decisions (zły stan, złe decyzje) i jest w tym chyba sporo racji.
Z drugiej jednak strony podejście całkowicie optymistyczne mogłoby być dobre. Jeżeli będziemy wszystko przeramowywać, trzymać się dobrych emocji i iść tak ciągle do przodu…
Na ile to jest możliwe i efektywne nie wiem, może warto tak postępować i sprawdzić efekty, ale czy zawsze będziemy w stanie, i czy będziemy nauczeniu radzić sobie ze złymi emocjami, które będą większe niż nasz optymizm. Czy może czegoś nie stracimy wpadając w małą depresyjkę na jeden dzień, czy może przegapimy ogromną szansę na rozwoju. Nie wiem.
Pozdrawiam Frozen