2.Zmiana rodziny

By frozenp

Wczoraj Maciek powiedział trochę w żartach, ale o poważnej rzeczy. Rodziny nie zmienisz.  Oczywiście to jest tak pół żartem pół serio, ale warto tu coś zauważyć.
Na forum NLP polska zdarzyło mi się natknąć na posty ludzi, którzy byli po praktyku i ciężko im było znieść cały „bullshit” który dostawali od rodziny. Chodzi tu o masę złych przekonań, oraz tekstów które łamią wszelkie zasady ekologii (chodzi o tą nlp’owską, nie o środowisko). Wywoływało to w tych ludziach całkiem sporo frustracji, gdyż nie za bardzo byli w stanie zmienić swoich bliskich.
Potem Mateusz Grzesiak odpisał im, mówiąc bardzo w skrócie, żeby sobie odpuścili. Szczególnie chodzi tu o zmianę rodziców. Nie chciałbym tutaj zagłębiać się w psychologię, o której nie mam za dużo pojęcia, ale z całą pewnością z moich doświadczeń mogę potwierdzić, że to co działa na „wszystkich innych”, niekoniecznie zadziała na rodziców. I tu również pojawia się pewien paradoks, bo w całej tej wolności i pro aktywności, wiele osób zwala winę na rodziców. Że to oni są tacy nierozwojowi i nie potrafią się dostosować, posłuchać mądrych rad. W zasadzie, moim zdaniem najlepszą rzeczą jaką można zrobić, to dostosować się samemu.
To jest temat, na dosyć głębokim poziomie, dlatego nie będę w niego jakoś mocno wchodził, i radze Tobie żebyś się poważnie zastanowił, zanim przyznasz tutaj czemukolwiek rację.
Czasami trzeba po prostu wyluzować, i zaakceptować coś. Oczywiście, nie chce tutaj mówić, że nic nie da się zrobić, i można pozwolić na wszystko. Jednak zauważyłem, przynajmniej u siebie, że czasem w złości tak naprawdę atakowałem przy użyciu jakiś technik. Tłumaczenie sobie zachowania rodziny, czy trzymanie w sobie złości jest chyba najgorsze. Szczególnie to drugie. Coś co teraz powiem, na pewno będzie jedną z tych głębszych rzeczy, ale uważam że warto o tym powiedzieć.
Rodzice poświęcili Ci dużo swojego czasu, energii i miłości.
Dlatego należy im się naprawdę dużo. Uważam, że cena zmiany siebie, zamiast obwiniania ich, jest mała za to co od nich otrzymałeś. Co mam dokładnie na myśli, mówiąc żeby zmienić siebie a nie ich?
Chodzi mi o to, że najłatwiej jest oskarżyć i ocenić. To jest proste, nie wymaga żadnego wysiłku. Zaakceptowanie czegoś, wybaczenie i zastanowienie się co można zrobić samemu, na pewno wymaga wysiłku. Nie mówię tutaj o obwinianiu siebie, ale o znalezieniu obszaru na który mamy wpływ, i działaniu tam, bez ranienia innych.
Na pewno pojawią się jeszcze tutaj posty tego typu, bo jest to temat ważny dla każdego, i każdy powinien go sam przemyśleć. W tym poście możesz poszukać czegoś dla siebie, ale nie szukaj prawdy objawionej czy magicznych rozwiązań. Po prostu pamiętaj o dobru innych.

Dodaj komentarz