Archiwum z grudzień, 2008

grudzień 28, 2008

Dzisiaj bedzie coś nowego, moja wypowiedźna forum peb.pl w tym temacie (na forum trzeba się zarejestrować) http://peb.pl/polityka-i-spoleczenstwo/115019-ile-zarabiamy-ile-chcielibysmy-zarabiac-6.html

Tuatj wklejam swoją wypowiedź dla osób które nie chcą się tam rejestrować.

Witaj!
Możemy oskarżać rząd, państwo, polityków. Możemy winić wszystko co jest poza naszym wpływem.

Ale czekajcie, zanim się wypowiem:

mam 16 lat (haa ale sobie dojebałem teraz, średnia wieku forum co?, nic nie wiem o życiu, nie dostałem kopa od życia, nie żyłem na własną rekę, taaa taaa, wiem, rozumiem to podejście i że takie będziesz prawdopodobnie miał czytając mój post, prawdopodobnie… ) interesuje się tym o czym piszecie, interesuje się ekonomią…

Wyjdź na chwile ze swojej pozycji, tego ile chciałbyś zarabiać, ile Ci się należy, ile nie, na ile zasługujesz czy na ile powinieneś ze względu na swoje wykształcenie, czy w porównaniu z innymi krajami.

Spójrz na chwile na ekonomię, na powiązania, popyt i podaż. Teraz zastanów się gdzie pracujesz, dlaczego tyle zarabiasz, ile zarabiasz. Może to nie do końca wina rządu że mało, może jest tysiąc innych powodów które wpływają na to ile dostajesz do kieszeni pieniędzy.

Po co to pisze?

Bo w postach widze małe odniesienie do ekonomii, dlaczego to jest tak ważne, zaraz wytłumacze. Macie wszyscy rację, jeżeli ktoś pisze że zarabia 1200, 800, 5000 i pisze że jest źle, ok w jego spojrzeniu na świat jest źle i ma rację. Ktoś kto zarabia 800 zł, bedzie zbulwersowany tym że ktoś może zarabiać 5000 zł i narzekać.

Ale każdy z nich ma rację w pewnym stopniu gdyż tu zaczyna się pewien paradoks. Osoba bez wykształcenia która pracuje na magazynie za 800 zł 6 dni w tygodniu, będzie wkurwiona że tak mało, znowu osoba z wykształceniem po 20 latach też może się domagać więcej, no bo w końcu ma papierek a teraz nawet doświadczenie.

Czy nie zauważacie pewnej zmiany która powoli następuje? Nagle ludzie bez wykształcenia zarabiają czasami kupe szmalu a ludzie z dyplomem nie mogą znaleść pracy. Czy przypadkiem wykształecenie nie jest już aż tak mocno powiązane z zarobkami?

Teraz pewnie zastanawiasz się, ok, ale w takim razie co ma?
Z całą pewnością nie ma złotej recepty na bogactwo, i nigdy nie było na nic. Ale jedno jest pewne, stała praca na etacie nie gwarantuje już dobrego życia, tak jak było kiedyś. Pracując jesteśmy częścią systemu ekonomicznego, system ten podlega ciągłym zmianą, najgorsze jest to że każdy uczy się ekonomii od swoich rodziców, co często kończy się katastrofalnie, gdyż stare wzorce przestają działać, gdy zmienia się ekonomia.

Co w takim razie robić?
Ok tak jak powiedziałem nie mam złotej recepty, gdyż nie ma jej w ogóle, co nie oznacza że nie można nic zrobić, wręcz przeciwnie zrobić można wiele.

Przede wszystkim patrząc się bardziej globalnie a nie tylko na siebie (co przejawia się w tekstach: wina rządu itd.) potrzeba silniejszych polskich firm, by gospodarka mogła rozkwitać niezbędni są utalentowani przedsiębiorcy którzy będą w stanie rozkręcać między narodowe biznesy, dające miejsca pracy specjalistom i zwyczajnym ludziom bez większego wykształcenia.

Jeżeli ktoś nie wiem to mówię teraz o tak zwanych w Polsce “złodziejach, którzy dorobili się kupę kasy na oszustwach, bo w Polsce nie da się inaczej dorobić”. To jest tzw. generalizacja, która na podstawie paru elementów ocenia cały zbiór. Tak, to prawda że przy zmianie systemu gospodarczego wielu ludzi dorobiło się kupę kasy dzięki znajomym w rządzie którzy odsprzedali państwowe firmy, ale nikt już kurwa nie popatrzy na ludzi którzy poświęcili całe swoje życie na budowaniu firm, dawali ludziom uczciwe wynagrodzenie i walczyli z wieloma trudnościami losu by cały biznes się kręcił. Nie no oni faktycznie powinni rozdać swoją kasę biednym, bo przecież to, że mają na odpowiedzialności czasami setki rodzin swoich pracowników i muszą ważyć każdą decyzję by nikt nie stracił pracy jest sprawą prostą i powinni dostawać tyle kasy ile sprzątaczka, bo przecież i tak wszystkich oszukują.
Przedsiębiorcy są jedyną szansą dla ludzi którzy dalej wierzą system edukacji, który daje godne i wygodne życie. Dlaczego? Bo system edukacji jaki mamy teraz powstał w XIX w. na potrzeby dużych fabryk. Wtedy wykształcenie chyba najbardziej gwarantowało bardzo dobrze płatną pracę, teraz jak widać trochę się to zmienia.
Patrząc z perspektywy „ja”, co mogę zrobić?
Ok. teraz coś, czego boi się większość ludzi ukrywając się za rzeczami na które nie mają wpływu (rząd, złodziejska firma, bogaci, czasy, sytuacja gospodarcza). Inteligencja finansowa, czyli praktyczna wiedza tego jak postępować z pieniędzmi, podkreślam słowo praktyczna. Każdy ją ma, najpierw wzięta od rodziców, potem już zdobywana na własnym doświadczeniu. Niestety jak widać wciąż źle ukierunkowana i przestarzała. Aktualnie najlepszą rzeczą którą można zrobić, jest jej rozwój. Nikt nie udzieli Ci idealnych rad, ale możesz sam do nich dojść.
To tak ogólnikowo, a teraz w bardziej w praktyce. Podam tu parę przykładów, jak można zarabiać inaczej pieniądze przy użyciu inteligencji finansowej.
Dla przykładu podam trzy źródła pieniędzy innych niż praca na etacie
-Własny biznes
-Nieruchomości
-Akcje
Z dodatkowym źródłem pieniędzy jest podobnie jak z zawodem, jeżeli nie wybierzemy tego co jest dla nas zazwyczaj źle to się kończy (lekarze którzy wybrali sobie taki zawód bo tak mama radziła- myślę że nie raz się z takimi spotkaliście, raczej mała przyjemność, dla obu stron).
Ciekawią mnie wasze skojarzenia z tymi trzema źródłami, wiążą się one właśnie z inteligencją finansową, pozwolę sobie na małą generalizację, większość osób stwierdzi że nie możliwe jest zarobienie dla „zwykłego człowieka” na którejkolwiek z rzeczy, które wymieniłem. Może to nie jest kwestia móc lub nie móc, może jedyną rzeczą która powstrzymuje jest brak praktycznej umiejętności zarządzania pieniędzmi, której nie zyskało się w szkole.
Zastanów się zanim napiszesz że się nie da, co by musiało się stać, kim byś musiał być, i co byś musiał umieć, żeby się dało. A może to jest kwestia chcieć, a nie musieć 

I tak na koniec, pewien słynny terapeuta (no za Chiny nie mogę sobie przypomnieć kto) stwierdził że 80% ludzi którym pomagał, a byli oni po różnych traumach (gwałty, pobicia, porwania, poniżanie), w ciągu 2 lat spotykało kolejny raz to samo. Może sposób podejścia do życia wpływa na to jak działamy, może jeżeli stwierdzisz, ok jest chujowo, ale mogę sprawić że będzie lepiej, wpłynie na to jak zaczniesz patrzeć się na wszystkie okazje, możliwości i na twój los. Może gdy wszyscy twierdzą że w Ameryka to ziemia bogaczy i wielkich możliwości, a w Polsce zawsze będzie bieda i źli politycy kórzy kradną, to właśnie to dostają, pomimo że oba stwierdzenia są tylko i wyłącznie generalizacją? Może.
Życzę Ci sukcesów i tych które przyniesie Ci los, rząd, sytuacja gospodarcza i twój szef, i tych na które sam się zdecydujesz i na które sam zapracujesz mądrym działaniem.
Pozdrawiam Frozen

Dlaczego książki o sukcesie “nie działają”

grudzień 25, 2008

Oczywiście tytuł trzeba potraktować z dużym dystansem, bo teraz zastanów się, jaka jest twoja definicja: działania książki :) No właśnie, dla każdego oznacza to coś innego. Pamiętam, że kiedyś pomyślałem sobie: “kurde, gdyby się trzymać tego wszystkiego co tam piszą, to faktycznie można by osiągnąć wiele”. Oczywiście teraz mój pogląd na to wszystko bardzo się zmienił, i to już nie jest kwestia osiągnięcia czegoś, ale to już zostawie na inny wpis :)

Ale przechodząc do rzeczy, każdy autor książki motywacjynej piszę ją ze swojej mapy rzeczywistości, to oznacza że pisze o rzeczach które przede wszystkim działają na niego, ale to nie oznacza że nie będą działały na nas :) Kwestia jest t właśnie definicji działania książki. Bo ktoś po przeczytaniu może stać się bogaty, ale nagle stwierdzi że to jednak nie to (albo będzie mu się bardzo fajnie żyło oczywiście :) ), a znowu ktoś praktycznie nie zrobi nic, ale stwierdzi że jest teraz najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Wszystko to kwestia tego co weźmiemy dla siebie z danej lektury.

Może to kwestia marketingu “ta książka zmieni twoje życie”, to trochę zmienia głównego wykonawcę procesu, ale książkę chcemy za to kupić jeszcze bardziej bo równie przyciągający slogan “po przeczytaniu tej książki zmienisz swoje życie” nie jest już tak atrakcyjny, bo nielicząc tego że książkę trzeba przeczytać to jeszcze my stajemy się  wykonawcą, ale może tak warto spojrzeć na pewne sprawy, bo to my jesteśmy tymi którzy sprawiają że zaczyna być lepiej i fajniej, czasmi bardziej lub mniej świadomie, a nie książka czy formuła którą ktoś wymyślił :) Chociaż ta może dać ci nowe elementy do twojej mapy tak żeby “droga” była ciekawsza.

Ludzie sukcesu

grudzień 25, 2008

Ostatnio robiłem coś i w pewnym momencie straciłem “wene”, nie chciało mi się robić tego dalej. Wtedy przyszła mi do głowy ciekawa myśl: “co się stanie jeżeli będę to robił dalej; ilu ludzi skończyło na tym etapie i nie odkryli więcejl; ” no i wreszcie: “ludzie którzy osiągneli w tym momencie sukces, szli poprostu dalej, dalej niż wszyscy inni którzy tego sukcesu nie odnieśli”.

Poniedziałkowe spotkanie – początek nowego działu

grudzień 25, 2008

W pon poprowadze moje pierwsze małe szkolenie…. no dobra, prawie szkolenie:) Postanowiłem połączyć pasję z pracą i tak powstaje “coś nowego”. Od dawna interesuję się tym, jak można przyspieszyć i uskutecznić naukę, teraz zbieram swoją wiedzę i zamierzam przekazywać innym. Przy okazji tego powstaje nowy dział do którego trafią pierwsze artykuły w poniedziałek i wtorek.

Ciekawe co z tego wyjdzie :)

Pozdrawiam Frozen