Archiwum z lipiec, 2007

Lenistwa ciąg dalszy

lipiec 23, 2007

Od 23.07 do 05.08 na koloniach…

Do zobaczenia

Pozdrawiam Frozen

Czy warto się tym interesować cz.2

lipiec 21, 2007

Będąc na wakacjach, uświadomiłem sobie ważną rzecz. Siedziałem i nic, kompletnie nic nie robiłem. Nie jestem jeszcze milionerem, ani nie osiągnąłem nawet 1% tego, co chce osiągnąć. Czy to oznacza jednak, że mam być smutny? Oczywiście, że nie. Wiem, że osiągnę to co chce osiągnąć, jednak wcale nie musze być teraz smutny. Mogę cieszyć się tym, że mam co jeść, że nikt nie chce mnie zabić, że mogę spokojnie wyznawać religie taką jaką chce i nikt z tego powodu mnie nie będzie prześladował, że mam tyle pieniędzy, że mogę sobie kupić jakieś „drobiazgi” lub czasem coś „większego”. Nie, nie mogę, tylko powinienem. Powinienem się cieszyć i być wdzięcznym za to co dostałem. Nie ma to jednak związku z tym, że mogę chcieć osiągnąć coś więcej. Skoro mam możliwości, mogę stać się jeszcze bardziej szczęśliwy i mogę osiągać różne rzeczy, stawiać sobie wyzwania, które będą ciężkie. Mogę chcieć posiadać i dążyć do tego.

Moim zdaniem tak warto patrzeć na świat; cieszę się i jestem wdzięczny za to co mam, ale wymagam od siebie. Warto mieć w życiu jakiś ważny cel do którego będziemy dążyć. Warto zatrzymać się na chwile od codzienności i czynności do których jesteśmy „zaprogramowani rutynowo”, i zapytać samego siebie: czy droga, którą podążam, zaprowadzi mnie tam gdzie chce? Gdzie właściwie chce być za rok, za dwa, czy za 10 lat. Trzeba zadać sobie te pytania i na nie odpowiedzieć, bo jeżeli my nie będziemy kontrolować swojego życia i spełniać swoje marzenia, inni będą je kontrolować i posługiwać się nami by spełniać swoje (nie mówię, że to źle że spełniamy czyjeś marzenia, i że spełniając swoje spełniamy czyjeś ).

Zastanów się i odpowiedz sobie samemu na to co powiedziałem przed chwilą, zatrzymaj się i pamiętaj: Czasami to  brak odwagi sprawia, że nie chcemy przerwać działania by zastanowić się nad jego sensem, to ciągłym działaniem zastępujemy potrzebę zastanowienia się nad swoim życiem.

Czy warto się tym wogóle interesować?

lipiec 21, 2007

Przeczytałeś wcześniejsze artykuły (a jeżeli nie, to zrób to, warto) i pewnie się zastanawiasz  kiedy zobaczysz swoje pierwsze pieniądze? Możliwe, że w twojej głowie pojawiły się pewne wątpliwości co do tego, co tu pisze. Czy to nie są jakieś bzdury? Gadania kogoś, kto próbuje mi wcisnąć jakieś pierdoły?

 

Na początek powiem wam po co, tak naprawdę, założyłem ten blog i postaram się odpowiedzieć na pytanie: czy warto interesować się swoim własny rozwojem, czytać takie blogi i kupować książki.

 

Jak napisałem w pierwszym poście: wszystko zaczęło się od książki Franka Bettgera „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”. Książka wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie. Byłem nią zafascynowany i miałem w sobie dużo entuzjazmu. Postanowiłem kierować się radami z tej książki. Na jej końcu autor napisał naprawdę ważną rzecz, mianowicie powiedział, że prawdopodobnie po przeczytaniu jej bardzo Ci się spodobały te rady, postanowisz się zmienić i je wszystkie wykorzystać i… nie wyjdzie Ci to.

 

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Trudno jest zmienić swoje nawyki od zaraz. Jeżeli naprawdę chcesz coś zmienić potrzebujesz odpowiedniego planu. Bettger zalecał by postąpić podobnie jak postąpił Benjamin Franklin. Napisz na kartce 13 rzeczy, które chcesz zmienić w swoim życiu i każdego tygodnia pracuj nad jedną z nich po kolei, aż dojdziesz do końca. I po jakimś czasie powtórz to.

 

Tak jak było napisane, tak zrobiłem. Napisałem listę 13 rzeczy które chciałem zmienić w swoim sposobie życia. I przez pierwsze tygodnie udało mi się tego przestrzegać. Rzeczywiście zmiany były niesamowite. Lecz po jakimś czasie przestałem się do tego stosować i wszystko zaczęło wracać do „normy”. Przeczytałem jeszcze pare książek o motywacji itd. , ale nadal nie było rzeczywistej zmiany. Nie chciało mi się wracać do dawnego systemu i odkryłem w sobie niesamowite zasoby lenistwa. Tak, to jest mój nawyk lenistwo. To jest system który kieruje mną, i którego nie kontroluje. Odkładam rzeczy na później, staram się nie podejmować zbyt dużego wysiłku w różnych sprawach. Całkowicie zawalam sprawy, które wymagają konsekwentnej i regularnej pracy. Nawet najciężej jest mi się zabrać do rzeczy, które tak kocham: czyli tworzenie stron WWW i programowanie.

Ostatnio gdy przeczytałem kolejną książkę Kiyosakiego, powiedziałem: koniec. Jeżeli chcę spełnić swoje marzenia musze zacząć działać i się zmieniać, ponieważ jedno jest pewne: taka droga jaką teraz idę nie zaprowadzi mnie do celu. Mam wiedzę teoretyczną na ten temat; czas zacząć działać. Pierwszą rzeczą jaką chciałem zrobić to założyć blog. Podzielić się z wami moją wiedzą (przede wszystkim o finansach), zobowiązać się regularnie tu pisać i testować różne metody na sobie, by móc potem podzielić się z wami swoimi doświadczeniami (chodzi mi szczególnie o metody związane z samorozwojem i „bogaceniem się” :) ).

 

Teraz odpowiedź na kolejne pytanie, które zadałem na początku: czy warto kupować te wszystkie poradniki?

Możesz postanowić się zmienić, możesz wymyślać różne sposoby, ale może Ci nic nie wyjść. Możliwe też, że osiągniesz swój cel.

Jednak jeżeli koś chce coś osiągnąć powinien skorzystać z doświadczenia ludzi którzy przeszli już tą drogę. Jeżeli ktoś napisał książkę, oznacza to, że musiał się nad nią zastanowić, że wkłada w nią swoją wiedze i doświadczenie, dlaczego więc z tego nie skorzystać? Tak, uważam że warto czytać, ale tylko wtedy jeżeli mamy zamiar naprawdę działać, wiedza nie używana jest nic nie warta i o tym trzeba pamiętać, jeżeli nie chce się wyrzucać pieniądze w błoto.

Wakacje, czyli lenistwo i jeszcze raz lenistwo

lipiec 10, 2007

Ostatnio na moim blogu nie pojawiły się żadne nowe artykuły za co przepraszam. Jutro (w środe) wyjeżdżam i nie będzie mnie około 10 dni, ale spokojnie postaram się napisać pare artykułów lub jeden większy i jak tylko przyjade opublikuje go.  Umieszcze też pare filmików które kręciłem telefonem w sobote na koncercie Rmf fm pod żyrafą.

Pozdrawiam Frozen

Edukacja – całkiem nowe spojrzenie na uczenie

lipiec 6, 2007

Pamiętam, gdy byłem młodszy (1- 2 klasa podstawówki), bardzo chciałem czegoś konkretniejszego uczyć się w szkole. Ciekawił mnie świat, chciałem uczyć się fizyki, chemii tych wszystkich wzorów, praw. Jednak po kilku latach wszystko się zmieniło. Wizja nauki w szkole tych wszystkich rzeczy przestała być fascynująca. Gdy teraz muszę chodzić do szkoły wszystko wydaje się inne. Wszystko traktuje się już podświadomie jako przymus, jako coś złego. Dosyć dobrze zostaje zakorzeniona niechęć do nauki i odraza dla słowa edukacja. Według mnie coś tu nie gra. Kiedyś miałem zapał do tego wszystkiego, i dobrze pamiętam, spodziewałem się dokładnie tego co teraz otrzymałem. Jednak traktuje to zupełnie inaczej.

Wszyscy niecierpliwie wyczekują ukończenia studiów, rozpoczęcia pracy. Każdy chce przestać już się uczyć, i zacząć pracować.
Niestety.

Wczoraj byłem na pokazie przedpremierowym „Szklanej pułapki 4”, i jeszcze lepiej zrozumiałem, co to jest epoka informacyjna.

Wraz z zburzeniem muru berlińskiego przyjmuje się, że skończyła się epoka industrialna, a nastała epoka informacyjna. Moim zdaniem, jeżeli nie zrozumiesz tego co powiedziałem przed chwila, nie będziesz w stanie stać się szybko (lub wogóle) bogatym. Na początek przeczytaj ten artykuł http://www.forumakad.pl/archiwum/2001/03/artykuly/25-cywilizacja_informacyjna_nadchodzi.htm. Mówi on krótko o wadze tej informacji.
W dzisiejszych czasach liczy się informacja, a jak wyliczył ktoś (przepraszam, nie pamiętam kto, ale gdy tylko uda mi się to ustalić, napiszę)to, co około 1,5 roku liczba informacji na świecie podwaja się. Oznacza to że dorobek informacyjny tysięcy lat ludzkości zostaje podwojony.

Dlaczego wspomniałem na początku o szkole? Bo to właśnie szkoła dostarcza nam najwięcej informacji. Ale według mnie jest tu jedna nieprawidłowość; szkoła to system, który w mniej więcej niezmienionej formie działa już bardzo wiele czasu, dlatego nasuwa się pytanie: czy szkoła jest w stanie dostarczyć mi tyle wiedzy bym mógł stać się bogatym? Odpowiedź brzmi : nie. Jak powiedział pewien mądry człowiek „szkoła da ci przetrwanie, a samokształcenie fortunę”.
Doszliśmy do ważnego momentu. Tym wszystkim co napisałem przed chwilą chcę wam uświadomić, że musicie zmienić swoje nastawienie do uczenia się. Nauka (tak, wiem to słowo pewnie brzmi strasznie w wakacje) nie musi być strasznym procesem przymusowego wkuwania. Jeżeli chcesz być bogaty, musisz od dzisiaj zrozumieć, że uczysz się ciągle robiąc różne rzeczy. Nauka może polegać na praktycznym wykonywaniu pewnych czynności. Nauka powinna opierać się na popełnianiu błędów, a nie ich unikaniu. Można uczyć się na wiele sposobów: nie tylko czytając.
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce :)
Pamiętajcie : „Szkoła da wam przetrwanie, a samokształcenie fortunę”
Pozdrawiam i życzę sukcesów Frozen

Jaka jest podstawowa bariera w drodze do bogactwa ?

lipiec 3, 2007

„Jeśli uważasz, że coś potrafisz lub że czegoś nie potrafisz, na pewno masz rację.”
„Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje.”

Henry Ford

Wszyscy twierdzili, że człowiek nie może unieść się w powietrze, dopóki bracia Wright tego nie dokonali.

Czy nie zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak mało osób wokół nas dotarło do jakiegokolwiek sukcesu? Czy nie jest zastanawiające, dlaczego tak mało osób podejmuje działania, które by zbliżało do szczęścia (nie mówię do pieniędzy)?

Powiedz mi, jakie byłyby dzieci w mieście, w którym każdy jego mieszkaniec dążyłby do szczęścia. Wszyscy mieliby wyznaczone cele, codziennie wykonując listę rzeczy koniecznych do ich osiągnięcia. Wszyscy by ćwiczyli i dobrze się odżywiali, by być zdrowym. Zadam jeszcze raz to pytanie, jakie byłyby dzieci w tym mieście?

A teraz coś przeciwnego.
Jakie byłby dzieci w mieście, w której wszyscy byliby leniwi, mało ambitni. Robiliby z dnia na dzień tylko to co konieczne. Chodziliby do pracy i wracali jak najszybciej starając się pracować jak najmniej. W domu siadaliby przed telewizorem i do wieczora oglądali, bo tak najwygodniej. Jakie byłyby dzieci w tej wiosce?

Z pokolenia na pokolenie przekazywane byłyby nawyki, sposób działania i mentalność. Czy tak się nie dzieje również w naszej rzeczywistości? Spójrz dookoła i zapytaj siebie: czy ja żyję tak jak wszyscy, tak jak mnie uczono od małego? Czy tak jak ja chcę, tak jak powinienem żyć? Mało kto się nad tym zastanawia, i ci którzy to robią znajdują się na pierwszych stronach okładek kolorowych magazynów i na listach najbogatszych ludzi.

Tak, dążę właśnie do tego, by uświadomić Tobie jedną z blokad, która tworzy się w naszych umysłach. Ja bym ja nazwał Blokadą Społeczną. Nawiązując jednak do tematu, to nie jest główna bariera! Główną barierą dla siebie jesteś Ty sam. To co pokazałem to przykład, jak sami siebie możemy ograniczać, jak sami dla siebie budujemy bariery; nim jesteśmy doroślejsi tym są one większe.

Ciąg dalszy będzie jutro teraz powiem jeszcze jedną ważną rzecz.

Jak wspomniałem w moim pierwszym poście, największy przełom wywołała we mnie książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosakieo i Sharon Lecher. Z serii tych książek wyszło już kilka tytułów. Dopiero ostatnio czytając jeden z rozdziałów książki „Młody Bogaty Rentier” uświadomiłem sobie, że pomimo mojej wiedzy, ciągle szukałem w tych książkach nie tego co trzeba. I Ciebie przestrzegam przed tym. Czytając mój blog spodziewasz się pewnie, że powiem: zrób to i to, a dostaniesz tyle kasy. Takie coś nazywa się pracą na etacie: masz określone zadanie, a ktoś Ci płaci za jego wykonanie. Ja na tym blogu postaram się byś sam zamienił się w bogatego, wtedy będziesz sam potrafił tworzyć pieniądze, a słowa takie jak niemożliwe pójdą w zapomnienie. Pamiętaj, być bogatym oznacza myśleć i działać inaczej niż 99% społeczeństwa. Jeżeli będziesz wykonywał najcięższą pracę na świecie, o której mówi Henry Ford (patrz cytat na górze), na pewno osiągniesz sukces w każdej dziedzinie.
Pozdrawiam i życzę sukcesów Frozen

Mój punkt widzenia klasy średniej, czyli małe dopełnienie do poprzedniego artykułu

lipiec 1, 2007

Wszystko co tu pisze ma na celu przedstawienie Tobie mojego punktu widzenia, który niekoniecznie może się zgadzać z Twoim. Ja poprostu już od dziecka miałem chęć stania się bogatym, właściwie to z kuzynem “otwieraliśmy” kilka “biznesów” w dzieciństwie, zastanawialiśmy się jak można zdobyć pieniądze. Dopiero teraz zrozumiałem, że wtedy byłem bogaty, ale o tym będzie kiedy indziej :)

Używając pojęcia bogaty i średnia klasa nie mówie że coś jest gorsze czy lepsze, ukazuje jedynie mój punkt widzenia i różnice, a problemy które przedstawiełm w poprzednim artykule przeszkadzają mi, ale może nie przeszkadzają Tobie.

To był krótki wstęp, teraz pokaże Tobie czego konkretnie obawiam się “w klasie średniej” :)

Pewnego razu udało mi się utworzyć pewien teorytyczny, ale dosyć dobry podział. To opiera się już bardziej na moim małym doświadczeniu niż na wiedzy teorytycznej.

Mianowicie zauważyłem, że ludzi można mniej więcej dopasować do trzech kategorii:

1. Konsumenci
Zarobione pieniądze wydają na bierzące wydatki, mają często zaciągnięte kredyty i żyją dosyć wygodnie. Czasami przez kredyty można powiedzieć, że żyją na 110% swoich finansowych możliwości.

2.Oszczędzający
Starają się żyć skromnie i oszczędzać na małych wygodach, czy jakiś niepotrzebnych do życia pierdołach. Zaoszczędzone pieniądze wydają na różne, często większe cele (kino domowe, wakacje, samochód, mieszkanie). Zazwyczaj nieposiadają kredytów, a jeżeli jakieś już mają, to takie, które wspomagają zakup czegoś konkretnego np. domu.

3.Inwestorzy
Ludzie żadko spotykani, lokują swoje pieniądze w różne inwestycje, są raczej przeciętnymi inwestorami ( nie zarabiają kroci), ale za to bezpiecznymi (nie tracą dużych pieniędzy). Pieniądze które uda im się zyskać dodatkowo przeznaczają na jakieś większe dobra podobnie jak oszczędzający.

Ten podział pomocny jest właściwie tylko osobom klasy średniej, klasa bogatych takiego nie potrzebuje, a biedni żadko kiedy posiadają wystarczające środki by żyć którymkolwiek z tych styli.

Przy okazji tego podziału chciałbym zwrócić na coś uwagę. Nie traktuj niczego czarne-białe, czyli to jest dobre a to złe. Chcę abyś starał się oglądać wszystko w odcieniach szarości, staraj się raczej szukać dobrych i złych stron, a nie klasyfikować: to dobre, a to złe.

Po co właściwie mówie o tym podziale? Ponieważ chce uzmysłowić Tobie wady i zalety każdego “modelu” i pokazać dlaczego wole coś innego niż znaleść się w którymkolwiek z nich.

1. Konsumenci – takie życie z pewnością jest wygodne, ale ma jedną poważną wadę: jest niebezpieczne. Jeżeli straci się pracę, zachoruje poważniej, lub przyjdzie jakiś naprawdę duży wydatek to wtedy zaczynają się poważne problemy: kredyty trzeba spłacić, rachunki. To może być bardzo przykra sprawa jeżeli nagle przychodzi komornik, bo na coś zabrakło pieniędzy. Z drugiej jednak strony pamiętajmy że nie można patrzeć się na wszystko z takiej perspektywy zbliżającej się katastrofy. Żyje tak baaardzo dużo osób i są szczęśliwi bo może i nie zawsze pieniądze są na wszystko, ale ma się dużo różnych “zabawek”, można mieć ciekawe wakacje itd. wszystko jest właściwie zależne od zarobków.

2. Oszczędzający – Myśle, że to jest takie przeciwieństwo konsumentów. Mogą żyć skromnie i posiadać jakieś zabezpieczenie w pieniądzach na koncie. Dzięki konsekwętnem ich zbieraniu mogą potem cieszyć się czymś wymarzonym na co długo czekali (np. samochód). Poważną wadą stanowi jednak dla mnie to, że codzinnie pracują i muszą się ciągle ograniczać z różnymi zakupami. Po latach, może i wchodzi to w nawyk, ale ile się traci. Po za tym takim osobom trudniej jest inwestować w siebie kupując np.jakieś ksiażki czy chodzić na jakieś seminaria, kursy.

3.Inwestorzy – To jest takie jakby połączenie konsumentów i oszczędzających z dodanym nawykiem inwestowania. Właściwie to znam mało takich przypadków, ale ludzie tacy albo za niedługo staną sie bogaci, albo będą inwestować przez cały czas na podobnym poziomie (czyli po pewnym czasie będą mieli mniej więcej stałe zyski, czasami będą tracić, czasami się bogacić ale dalej będą klasą średnia)

Jeżeli już mamy te trzy typy, możemy ustalić, w którym “modelu” my się znajdujemy. Osobiście moge powiedzieć, że doświadczenie mam jako konsument (nie, nie miałem kredytów ale żyłem rozrzutnie, i wątpie że bank by mi jakiś przydzielił :D ) i oszczędzający. Teorytycznie dla mnie dobrze by było stać sie inwestorem, ale myśle że można stać się bogatym, w pewnym sensie omijając ten typ. Ale tu już nie będe wchodził w jakieś dywagacje, gdyż granica między inwestorem klasy średniej, a kimś bogatym jest bardzo ciężka do ustalenia i zależna od definicji “osoby bogatej” :) . Myślę że z czase każdy będzie miał mniej więcej nakreślony obraz kogoś bogatego i zrozumie różnice.

Ten podział na pewno poszerzy Twoje horyzonty, pamiętaj, że nie trzeba mieć stałej pracy żeby się do któregoś z nich dostosować. Każdy dostaje jakieś pieniądze i w zależności co z nimi robi, do takiej kategorii może się przypisać. Teraz, ten podział może mieć dla Ciebie mniejsze znaczenie, ale gdy zechcesz wejść na szybszy tor życia i stać się bogatym, będzie ważne by określić miejsce w którym sie teraz znajdujesz, ale o tym będzie w artykułach o planowaniu :)

Pozdrawiam i życze Ci sukcesów Frozen!

Różnica pomiędzy bogatymi, a klasą średnią i biednymi

lipiec 1, 2007

Dzisiaj, tak jak obiecałem, będzie całkiem konkretny artykuł, w którym naświetle wam ogólny obraz różnic pomiędzy bogatymi, a klasą średnią i biednymi. Uważam, że jest to całkiem niezła podstawa w waszej drodze do bogactwa.

Klasa średnia i biedni

Pamiętacie “dobrą” rade: “idź do szkoły, ucz sie, zdobądź dobre świadecto i idź do dobrej, dobrze płatnej pracy”? Jak to wygląda w praktyce? W większości klas w szkole około 70- 80% to osoby tzw. średnie, czyli posiadające oceny 3,4; 25-10% to osoby złe, które mają zazwyczaj oceny 1,2 no i ok. 5- 10% to osoby wybitne, które posiadają oceny takie jak 5 czy 6. Oczywiście te dane są przybliżone i określiłem je “na oko”, ale powiedzcie mi, co się stanie z ok. 95% klasy jak skończy szkołę? Pokaże wam smutną rzeczywistość. Jak dobrzbe pójdzie część z nich skończy jakieś szkoły średnie, a może i studia i pójdzie do pracy. Na początek będą zarabiać ok 600 zł na ręke, bo to jest taka praca na próbę. Po latach pracy będą dostawać może 1500 – 2000 zł. Co to oznacza w praktyce? Codziennie 8 godzin ciężkiej pracy, jeżeli założą rodzine to oznacza to ciągłe szarpanie się z finansami, na wakacjach zamiast odpoczywać liczy się ile pieniędzy zostało, dzieci dorastają chcą coraz więcej kasy itd. Ale wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To że ci ludzie dostają tylko połowę swojej prawdziwej, zapracowanej pensji! Nie wierzycie zobaczcie te dwa linki http://www.bankier.pl/firma/zus/ i http://www.bankier.pl/firma/niezbednik/index.html jeżeli dobrze to zrozumiałem to na ZUS idzie ok. 30% pensji, a podatek dochodowy wynosi 19 %, co daje na łącznie ok. 50 %!!! Oczywiście pieniądz te nie oddajemy na nic (no może z punktu widzenia zwykłego człowieka podatek dochodwy jest na nic :) ), bo składki na ZUS mają nam zapewnić ubezpieczenie zdrowotne i emeryture. I tu, no cóż, aktualnie służba zdrowia jest zdeorganizowana i jej stanu nie trzeba komentować, wystarczy obejżeć wiadomości, a co do emerytury to… 900 zł chyba nie jest zadowalającą sumą. Czyli podumowując: uczymy się od 7 do ok 24 roku życia (czyli jakieś 17 lat) po to by całe życie pracować za marną pensje i oddawać państwu połowę tego co zarobimy, by pod koniec życia żyć jeszcze biedniej i martwić sie o swoją opiekę medyczną, na którą się tyle lat płaciło. Dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna. Oczywiście tu jest to pokazane dosyć mocno pesymistycznie, ale tak się da żyć, w końcu prawie 90 % społeczeństwa tak żyje… A właśnie, pewnie zapytacie co z tymi którzy mają większe pensje ? Odpowiedź jest prosta, płacą jeszcze większe podatki. :( Jeżeli doszliście aż tutaj, to gratuluje, bo teraz będzie długo oczekiwany moment :)

Bogaci

” Biedni i klasa średnia pracują na swoje pieniądze.
U bogatych to pieniądze pracują na swoich właścicieli”
Robert Kiyosaki

Bogaci, co wam się kojarzy z tym słowem? Najprawdopodobniej kojarzą się wam stereotypy, które nie pozwalają wam stać się bogatymi. :)

Pierwszym z nich jest przekonanie, że bogaty to ten kto ma poprostu dużo kasy na koncie. Drugim jest to, że bogaci stali się bogaci gdyż: dostali spadek, ukradli, mieli kontakty we władzach, dorobili się na “czasnych interesach”.

Dlaczego te przekonania są błędne? Pewnie dziwi was o pierwsze, już tłumacze. Bogaci mają pieniądze, ale zabezpieczone w inwestycjach. Poza tym posiadanie dużej kwoty pieniędzy dalej nie czyni bogatym! Bogatym czyni sposób myślenia i działania. Czy wiecie dlaczego drugie przekonanie o bogatych jest błędne? Jest błędne, ponieważ 80% bogatych ludzi zaczynało od zera i dorobiło się swoich fortun w sposób całkowicie legalny. Teraz chciałbym nawiązać jeszcze do cytatu, który napisałem na samym początku. Największym problemem biednych i klasy średniej jest to że pracując żądają pieniędzy za czas pracy, a nie jej efekty. Ich praca nie przynosi im żadnego zysku oprócz pieniędzy (tak wiem teraz się pewnie zastanawiacie co za brednie ja wygaduje, przecież tu chodzi o pieniądze :) ). Bogaci na początku mogą pracować nawet kilka razy ciężej i to za darmo! A dlaczego? Ponieważ chcą stworzyć swój dochód pasywny (tą kwestie porusze szerzej kiedy indziej; dzisiaj będzie o tym krótko), którym może być np. biznes. Co to oznacza, że chą mieć dochód pasywny? To oznacza, że czy będą na wakacjach, czy będą leniuchować w domu, pieniądze ciągle będą do nich spływały. Tak, to jest ten prosty sekrecik, bogaci na początku używają swojego czasu by budować dochód pasywny, a potem używają pieniędzyz dochodu pasywnego, by go powiększać. Tak o można ująć najprościej. Kolejną ważną sprawą jest, tak jak na początku napisałem sposób myślenia i działaania, różny od sposob myślenia i działania klasy średniej i biednych, ale o tym również napiszę w serii innych artykułów.

Podsumowując

Jak widzicie dobrze jest zastanowić się, do którego opisu chcecie pasować. Pamiętajcie, że boagaci pracują coraz mniej i zarabiają więcej, a biedni i klasa średnia pracują coraz więcej, ale nie koniecznie zarabiają coraz więcej.

Pozdrawiam i zapraszam jutro, napiszę o podstawach bogacenia się ;) Frozen